Jeden wiatrak w łazience się zepsuł
Jeden wiatrak w łazience się zepsuł.
Majstrowi który nam to zakładał wyraźnie tłumaczyłem, że ma być wszystko zdejmowalne, naprawialne i łatwo dostępne, żeby w drodze dało się ogarnąć. Do tego wszystko zabezpieczone przed wilgocią i rdzą - bo to w końcu łazienka.
Oczywiście wszystko zawalone uszczelniaczem. Od zewnątrz odchodzi z lakierem... Śruby i wkręty najtańszy gówniany ocynk - tak pordzewiały, że się rozpadły. Cięcie w karoserii w ogóle nie zabezpieczone i poszło na pare centymetrów. Przewody - na styk docięte i za nic nie idzie tam ręką sięgnąć.
Myślałem, że godzinka i będzie wymienione. Teraz będę dwa dni się z tym bawić...