skip to content
Dawid Rycerz

Natrafilismy dziś na słowiański sklep (miał produkty z Polski, Ukrainy, Bułgarii), gdzie ja zaraz złapałem za lutenicę (taka bułgarska wersja ajwaru bez bakłażanu), a żona za barszcz :)

Miło było też zobaczyć na półkach majonez Kielecki, a nie jakiś innej firmy.

Jakoś wcześniej nie pomyśleliśmy, żeby poszukać takiego miejsca, a w sumie dwa lata temu specjalnie pojechaliśmy w Atenach do polskiej dzielnicy kupić zakwas na barszcz i uszka.

#hiszpania #malaga

Zobacz oryginalny wpis na Fediversum →