skip to content
Dawid Rycerz

Granicę Gibraltaru przekroczyliśmy szybko - pytali się cz...

Granicę Gibraltaru przekroczyliśmy szybko - pytali się czy jesteśmy z Polski i puścili bokiem po podniesieniu dowodu, ani go nie czytali, ani nie chcieli paszportu Freji (i dobrze, bo zapomnieliśmy zabrać z kampera).

Na granicy jest lotnisko i przechodzi się przez pas startowy jak przez przejazd kolejowy - jak nie startują czy lądują to otwierają si bramki i można przejść/przejechać rowerem/hulajnogą. Dla pojazdów jest tunel.


Następnie przenosimy się do Wielkiej Brytanii - napisy są tylko po angielsku, są brytyjskie kosze na śmieci, budki telefoniczne i pocztowe, 95% ludzi mówi po angielsku.

Są brytyjskie sklepy - np. nie omieszkaliśmy odwiedzić Morrisons - ponieważ gibraltar większość sprowadza z UK, Włoch, Maroka itp.

Mają na pieńku z Hiszpanią i nawet nie mają wspólnej sieci wodociągowej.

Zdjęcie blokowiska w Gibraltarze
Zdjęcie blokowiska w Gibraltarze
Zdjęcie koguta pod kładką przy głównej ulicy.
Zdjęcie koguta pod kładką przy głównej ulicy.
Zdjęcie drzwiczek od przyłącza wodnego.
Zdjęcie drzwiczek od przyłącza wodnego.
Zdjęcie budki pocztowej
Zdjęcie budki pocztowej

Główną atrakcją jest "rezerwat przyrody" i historyczne umocnienia na skale gibraltarskiej.

Wejście 25e od osoby na pieszo, za kolejkę na szczyt płaci się 49e (już biletem) - więc zwiedzeni ilością szlaków poszliśmy na pieszo (co potem się okaże błędem).

Makaki (małpy zamieszkujące górę od ponad 1000lat) ogólnie olewają ludzi - ignorują i raczej same nie wchodzą w interakcje, chyba że się je szczuje, albo daje jedzenie -.-

Jest kategoryczny zakaz dokarmiania, a turyści i tak rzucają jedzenie, potem są atakowani itp.

Dodatkowo szlaki piesze i rowerowe są udostępnione do jazdy taksówek i busów wycieczkowych - co przy braku limitach oznacza tyle, że zamiast spokojnego spaceru, co chwile trącają nas lusterkami, trąbią, hałasują, żeby leniwi ludzie mogli sobie jechać od atrakcji do atrakcji.

Zdjęcie tablicy rezerwatu.
Zdjęcie tablicy rezerwatu.
Zdjęcie makaka siedzącego na drodze
Zdjęcie makaka siedzącego na drodze
Zdjęcie makaków iskających się na dachu samochodu.
Zdjęcie makaków iskających się na dachu samochodu.
Zdjęcie korka busów wycieczkowych i taksówek na szlaku.
Zdjęcie korka busów wycieczkowych i taksówek na szlaku.

Głównymi atrakcjami były bunkry z 2 Wojny Światowej, liczne baterie dział od XVIII wieku w górę, naturalne jaskinie i oczywiście widoczki.

Co zauważyłem - są napisy tylko po angielsku - co można traktować jako kolejny przykład braku sympatii do Hiszpanii.

Powodów jest wiele, a w muzeach można było się dowiedzieć za co Gibraltarczycy tak nie lubią sąsiada. Ostatnie referendum o włączenie Gibraltaru pod jurysdykcję hiszpańską odbyło się w 2002r.

Zdjęcie myśliwca w bunkrze.
Zdjęcie myśliwca w bunkrze.
Zdjęcie wnętrza jaskinii
Zdjęcie wnętrza jaskinii
Zdjęcie gazety z 1938 z nagłówkiem opisującym spotkanie Chamberlain z Hitlerem w celu znalezienia pokojowego rozwiązania.
Zdjęcie gazety z 1938 z nagłówkiem opisującym spotkanie Chamberlain z Hitlerem w celu znalezienia pokojowego rozwiązania.
Zdjęcie krajobrazu ze szczytu skały gibraltarskiej.
Zdjęcie krajobrazu ze szczytu skały gibraltarskiej.

Sam Gibraltar poza rezerwatem ma więcej ładnych widoków - w tym wodospad który przypomina dolny "koniec" europy (musiałem, sorry).

Jak to w rajach podatkowych - bardzo tanie paliwo oraz centrum miasta pełne kasyn i sklepów z biżuterią, zegarkami, nożami, alkoholem i innym badziewiem, którego pochodzenia i prawdziwości nie sposób zweryfikować.

Zegarek mi podpowiada, że zrobiłem 28tys kroków i spaliłem 3tys kalorii - więc już czas spać 😁

Zdjęcie wodospadu Europa.
Zdjęcie wodospadu Europa.
Zdjęcie fortu i zatoki gibraltarskiej
Zdjęcie fortu i zatoki gibraltarskiej
Zakupy spożywcze z Mannisons
Zakupy spożywcze z Mannisons
Stacja benzynowa, 1.204e za litr diesla i 1.256 za benzyne 98.
Stacja benzynowa, 1.204e za litr diesla i 1.256 za benzyne 98.

#gibraltar

Zobacz oryginalny wpis na Fediversum →