skip to content
Dawid Rycerz

Dzisiaj obudziłem się w lesie - sosnowym lesie z wydzieloną częścią rekreacyjną, gdzie postawione są grille z możliwością podjechania do nich.

Trochę nam zajęło znalezienie tego miejsca, bo z każdym poprzednim było coś nie tak - to było czwarte miejsce wczoraj do którego zajechaliśmy na noc.

Na pierwszym, "zielonym punkcie" z p4n, zatankowaliśmy wodę i zrobiliśmy serwis, ale na noc się nie dało zostać. Jakiś bardzo szczęśliwy miejacowy hiszpan przyjechał quadem, rozstawił ogromny głośnik z dużym akumulatorem i świetnie się sam bawił przy piwie słuchając ostatnich hitów muzyki pop. Nie chcieliśmy mu w tym przeszkadzać - w końcu jesteśmy millenialsami z Polski - więc pojechaliśmy dalej.

Następnie zajechaliśmy na "opuszczony" parking przy starych magazynach. Taki klimat z czarnobyla - przyroda zaczyna pożerać pozostałości budynków i drogi. Tutaj od początku nasz instynkt podpowiadał, że coś jest nie tak. Na parkingu stało nowe auto z nową przyczepą kempingową z zalepionymi drzwiami i oknami folią i ściągniętymi tablicami. Budynki też nie były takie opuszczone, bo łaziły kury, koguty i były owczarki za jedną bramą. Pojechaliśmy dalej...

Trzecim miejsce była stara droga, teraz zjazd serwisowy - tutaj rzadko są mopy na eskach, za to są odcinki starych dróg gdzie można zatrzymać się wzdłuż pasa. Niestety po powodziach woda musiała podmyć krańce tego zjazdu i pobocza i kawałki pasa się zapadły do rowu melioracyjnego.

No i jadąc dalej dojechaliśmy do parku jakiegoś małego pueblo, nikt się tu nie kręcił, stało wieczorem jeszcze jakieś auto które odjechało - wszystko spoko na jedną noc.

#vanlife #hiszpania

Zdjęcie lasu sosnowego z grillami.
Zdjęcie lasu sosnowego z grillami.

Zobacz oryginalny wpis na Pleroma →