Vanlife to nieustanny cykl napraw — to jakby dom przeżywa...
Vanlife to nieustanny cykl napraw — to jakby dom przeżywał serie trzęsień ziemi w każdym tygodniu, ciągłe ekstremalne zmiany temperatur i co chwile wpadał w burzę piaskową i wiatr o prędkości 100+ km/h — innymi słowy wszystko się zużywa kilka razy szybciej niż w stojącym domu.
Od paru dni wiatraczek od toalety separacyjnej coś umierał, a wczoraj padł kompletnie po serii mglistych dni. Wilgoć i kwaśne środowisko mu nie służy zdecydowane.
Termowizja tylko potwierdziła, że to coś z silnikiem, a nie przewód. Potem szybka wymiana na nowy "sunon" z amazona i gotowe, wciąga jak szalony. Niestety to rozmiar 50mm x 50mm x 10mm i noctua takich nie ma.
Na koniec jak zawsze sprawdzenie dezodorantem, czy wszystko jest szczelne. Raz tego nie zrobiłem i nieprzyjemnie się przekonałem, że szczelność jest bardzo kluczowa.