Pojechałem sobie dzisiaj do centrum Madrytu pozałatwiać k...
Pojechałem sobie dzisiaj do centrum Madrytu pozałatwiać kilka spraw na zbliżające się urodziny żony.
Jak to w stolicy - tłumy, mix kultur, różnorodność kuchni i piękne zabytki. Starałem się przemykać bocznymi uliczkami, aby unikać przeciskania się w tłumie.
Wszedłem na kawę do losowej kawiarnii, ale była podła, a muffinka odgrzewana :/ Cóż, też tak się trafia i następnym razem lepiej czytać komentarze.