Mieliśmy dzisiaj jechać do muzeum sztuki Prado, ale skońc...
Mieliśmy dzisiaj jechać do muzeum sztuki Prado, ale skończyliśmy w muzeum hiszpańskiej floty morskiej.
Samo wynurzenie się w taką pogodę i pojechanie do miasta kosztowało wiele woli, a tu dodatkowo wiele kłód po drodze. Linia kolei miejskiej C3 miała awarię w środku trasy i musieliśmy metrem 12 dojechać do innej części miasta, z której jechał C4b.
Na miejscu w Prado okazało się, że tyle osób z biletami się po spóźniało i dopiero wchodzi, że odwołali dzisiejszy darmowy wstęp — szkoda, że już trochę postaliśmy w kolejce, cali przemokliśmy i przemarzliśmy i nikt nic z obsługi nie powiedział -.-
Za to pobliskie muzeum floty okazało się całkiem ciekawe — sporo opisów po angielsku, wystawione kilkusetletnie modele statków, mapy i oręż, oraz sensownie ustawione sale, będące podróżą od ~XIII w. , aż do czasów nowożytnych.
Nawet na dobre to wyszło, bo zawsze historia mnie interesuje, a na sztuce się zupełnie nie znam.