Wczoraj przejechaliśmy czwartą trasę widokową — trasę atl...
Wczoraj przejechaliśmy czwartą trasę widokową — trasę atlantycką idącą wzdłuż brzegu oceanu. Noc spędziliśmy na pobliskiej górze, gdzie mieliśmy fajny spacer z Freja z widokiem na drogę. Tym samym znaleźliśmy się już na trasie E39 prowadzącej do Trondheim gdzie musimy kupić karmę dla Frei.
Trasy w Norwegii są straszne. Drogi są ciasne i wyboiste. Tunele są ciasne i ciemne — często z naprzeciwka ciężarówki mrugają długimi i trzeba się prawie zatrzymać, żeby je wyminąć. Te same tunele mają do tego strasznie strome podjazdy, zakręty i ronda. Niektóre nawet są w kształcie spirali idącej w górę albo idą pod dnem oceanu.
Norwegowie chyba też kochają strome trasy, bo podejścia 10-12% to norma, a drogi boczne na dojazd do jakiś fajniejszych miejsc bez tłumów mają i pod 20%.
Wszystko ma tutaj też niewyobrażalną skalę. Jakoś jak planowaliśmy trasę to myśleliśmy, że będzie można pływać na słupie po fiordzie :D Fiordy są tak potężne, że ogromny 11 piętrowy wycieczkowiec większy od miasta wygląda jak zabawka. Przez to za bardzo nie ma mostów, a przeprawy promowe.
Warto wyrobić sobie konto na ferrypay.no, aby automatycznie pobierało płatność i nie dopłacać za płatność na promie. Tablica jest skanowana na wjeździe na prom i 12e-20e schodzi z konta po kilku godzinach.