Będąc na lofotach ciężko nie natknąć się na jakieś muzeum...
Będąc na lofotach ciężko nie natknąć się na jakieś muzeum sztokfisza (suszonej ryby). Dorsze skrei od wieków były tutaj suszone na świeżym powietrzu i do teraz po drodze są wielkie instalacje do suszenia.
Sam smak - nie jest zły jak na bogactwo białka i witamin. Rozumiem skąd jest to popularna przekąska na szlaki, a kiedyś na drogę. W naszym domu, głównym smakoszem tej przekąski pozostanie Freja.
Samego norweskiego sztokfisza głównie skupują... Włosi :) Od XV wieku, kiedy na jednej północno norweskiej wyspie rozbił się włoski statek, robią wszystko, żeby kupić ten ręcznie robiony i wytwarzany tylko w określonych warunkach (włosi lubią takie rzeczy) produkt. Podają to jako fingerfood, robią musy i gotują. Jest bardziej popularny na północy, ale też południe sobie ceni za trwałość w przechwywaniu.
Następnym razem musimy na to zwrócić uwagę, będąc w okolicach Wenecji.