Wróciliśmy (w sumie gdzie wróciliśmy, na drogę
Wróciliśmy (w sumie gdzie wróciliśmy, na drogę?) z Tromsø - największego położonego najdalej na północ (69 równoleżnik) miasta na świecie, które przez wiele lat było bramą do Arktyki. Dla porównania Jakuck to 62 równoleżnik, a Anchorage 61.
W sumie - to bardzo zwyczajne turystyczne miasto. Kawiarnie z takim samym wystrojem jak gdziekolwiek indziej, sklepy z badziewiem, które już były na południu Norwegii, salony samochodowe, magazyny, zakłady pracy, uniwersytet i studenci na kasach - normalne miasto.
Tak ogólnie to zupełnie inaczej sobie wyobrażałem koło podbiegunowe - przez małą ilość miejsca na zabudowę non stop są cały czas domy/domki praktycznie od Oslo. Mam wrażenie jakbyśmy cały czas jechali wioską, z małymi miasteczkami - równomiernie zabudowany cały kraj. Dużo śpimy po prostu na zajazdach przy drodze, bo bez namiotu ciężko w fajnym miejscu spać.
Widoki wciąż oszałamiające, ale dużych przestrzeni, tajgi i ani żywej duszy trzeba szukać gdzie indziej.
Powstawiam zdjęcia jak starlinka wyciągniemy, może jutro w Alta, albo później na NordCapp.